Nauki humanistyczne i społeczne / Wszystkie

Sharing economy nie taka doskonała

Uber, Couchsurfing czy Airbnb – te platformy zmieniły nasz sposób myślenia o wydawaniu pieniędzy na usługi. Korzyści z nimi związane dostrzegają głównie ich użytkownicy. Z badań jednak wynika, że ekonomia współdzielenia ma również wady. Funkcjonowanie dwóch z tych serwisów szczegółowo przeanalizowała badaczka z Akademii Leona Koźmińskiego.

Couchsurfing istnieje 15 lat, Airbnb 10, a Uber – 9 lat. To na tyle długo, że naukowcy potrafią już zaobserwować, jaki wpływ na gospodarkę mają firmy działające w ramach sharing economy, a także jakie mają wady. Karolina Mikołajewska-Zając przez kilka lat przyglądała się Couchsurfingowi i Airbnb. Socjolożkę interesował model organizacyjny oraz biznesowy systemów umożliwiających rezerwację i wynajmowanie noclegów z pominięciem sieci hoteli i pensjonatów. Amerykańskie platformy łączą użytkowników, pozwalając im porozumieć się bezpośrednio. Zwykle z perspektywy turysty jest taniej. W dodatku, jak argumentują platformy i ich zwolennicy, dzięki takim usługom lepiej wykorzystywane są zasoby leżące dotąd odłogiem, np. pusty pokój w mieszkaniu czy rzadko używany samochód – tak jest więc bardziej ekologicznie. Same plusy?

W San Francisco Airbnb spowodowało wzrost cen wynajmu mieszkań

Cztery lata badań ekspertki z Akademii Leona Koźmińskiego dowodzą, że sharing economy ma deficyty. Już wiadomo, że np. w Nowym Jorku i San Francisco Airbnb spowodowało wzrost cen wynajmu mieszkań.

– W San Francisco właściciele mieszkań stanowią ok. 30 proc. ludności tego miasta. Ceny wynajmu są wywindowane do astronomicznych poziomów. Problem mieszkaniowy jest więc ogromny. Aby związać koniec z końcem, wielu mieszkańców decyduje się na wynajem krótkookresowy, np. przez Airbnb. To z kolei w dłuższej perspektywie pogarsza sytuację na rynku. Tworzy się błędne koło – tłumaczy Karolina Mikołajewska-Zając. – Dodatkowo Airbnb systematycznie omijało regulacje związane z prowadzeniem działalności hotelarskiej i wynajmem lokatorskim. Po wprowadzeniu obostrzeń prawnych w tym zakresie większe możliwości kontynuowania wynajmu za pośrednictwem Airbnb mają głównie właściciele mieszkań, czyli osoby i tak już uprzywilejowane – puentuje socjolożka.

Niedopracowane systemy ocen

Z badań wynika, że niedoskonałości jest więcej. Jak wskazuje naukowczyni, wątpliwości budzą także systemy reputacji. Platformy rzadko dają nam wytyczne, w jaki sposób mamy oceniać partnerów wymian, np. gości i gospodarzy w Airbnb. Czasem dając komuś 3, 4 lub 5 gwiazdek w Uberze, nie do końca wiemy, co to oznacza i jakie może mieć konsekwencje. Z drugiej strony w Couchsurfingu prawie 100 proc. ocen jest pozytywnych. Zdaniem badaczki to element konstrukcji samych aplikacji.

– W Airbnb zdarza się, że właściciele tuszują przypadki zdemolowania mieszkania, ponieważ sami ryzykują utratę cyfrowej reputacji – wyjaśnia badaczka. – Wyraźna przewaga recenzji pozytywnych w Couchsurfingu wynika natomiast głównie z tego, że chcemy „odpłacić się” pozytywną recenzją za darmową gościnę. W efekcie wiele problematycznych sytuacji nigdy nie ujrzy światła dziennego, nawet jeśli przypadkami przemocy zajmuje się specjalnie powołany zespół – przyznaje ekspertka z Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym.

Sharing economy na ustach polityków

Sharing economy to w ostatnich latach modne pojęcie coraz chętniej przywoływane także przez polityków. Na początku tego roku ekonomię współdzielenia mocno akcentował nowy premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki. Polityk przekonywał, że sharing economy może pozwolić na zmniejszenie marnotrawstwa i poszerzenie dostępu do usług, obniżając ich koszty. W 2015 roku o tych narzędziach jako ważnym elemencie gospodarki wspominała startująca potem w wyborach prezydenckich Hillary Clinton.

– Cokolwiek miałoby to znaczyć w praktyce zarządzania państwową gospodarką, warto, żeby urzędnicy byli świadomi również potencjalnie negatywnych cech opisywanego modelu. Poza wspomnianymi deficytami coraz częściej zwraca się też w badaniach uwagę, że platformy w rodzaju Ubera prekaryzują pracę, to znaczy obniżają pozycję pracownika, uzależniając go jeszcze bardziej od wielkiego pracodawcy – dodaje Mikołajewska-Zając.

Badania Karoliny Mikołajewskiej-Zając nad Couchsurfingiem i Airbnb trwały od 2014 do 2018 roku. Zostały sfinansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach programu Mobilność Plus oraz przez Narodowe Centrum Nauki.