Przedsiębiorcy są zmęczeni. Pandemia pozbawia wizji i planowania

Przedsiębiorcy rezygnują z ambitnych celów biznesowych i stawiają na przetrwanie. Liderzy nie chcą planować przyszłości, funkcjonują w trybie walki i są zmęczeni. Praca zdalna zaczyna obniżać morale pracowników, wyczerpują się rezerwy, panuje huśtawka nastrojów w gospodarce i niepewność otoczenia biznesu.

Tak wynika z raportu „Polski biznes w sytuacji pandemii” przygotowanego przez ekspertów od zarządzania z Akademii Leona Koźmińskiego. Od kwietnia naukowcy prowadzą serię badań, które na bieżąco analizują, jak polskie firmy adaptują się do kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Czwarty raport z badań dotyczy okresu od kwietnia do początku października.

Prof. Krzysztof Obłój, inicjator i kierownik badań, mówi, że firmy przyjmują postawę „wait-and-see”.
– Działają, ale minimalizują wszelkie ryzyka. Nie wykonują także nowych ruchów strategicznych, nie wprowadzają innowacji, nie eksperymentują, wstrzymują inwestycje. Praca zdalna jest już nie tylko nudna, ale zaczyna być bardzo męcząca. Firmy eksperymentują z różnymi formami pracy hybrydowej, a pracownicy tęsknią do fizycznej obecności w firmie i społecznych interakcji – komentuje ekspert zarządzania strategicznego i międzynarodowego z Akademii Leona Koźmińskiego.

Z kolei dr hab. Mariola Ciszewska-Mlinarič, współautorka badania, dodaje, że menedżerowie, podobnie jak pracownicy, są zmęczeni i sfrustrowani. – Poczuciu odpowiedzialności za firmę, za pracowników i za przyszłość, zaczyna towarzyszyć poczucie wyczerpywania się rezerw psychicznych. Rynek stał się mechaniczny. Emocje opadają, świat relacji biznesowych w wirtualnych spotkaniach staje się akceptowaną normą. Prowadzi to jednak często do pozbawienia poczucia minimalnej wspólnoty. Brakuje normalności – podsumowuje ekspertka.

Zdaniem naukowców nastroje w gospodarce są bardzo zróżnicowane.  – Jednym jest lepiej, drugim gorzej, a firmy skróciły horyzont czasowy do minimum i przygotowują się na dalsze trudności. Jednocześnie wszyscy nauczyli się żyć w reżimie sanitarnym i częściowo odbudowali nadwyrężone pandemią relacje i modele biznesowe – mówi prof. Krzysztof Obłój.

Firmy walczą

Zdaniem respondentów obieg informacji w firmach w warunkach pracy zdalnej jest utrudniony, a procesy decyzyjne wydłużają się. Bardzo rzadko podejmowane są próby rewizji strategii, modelu biznesowego. Głównym kryterium decyzyjnym pozostaje dbałość o bezpieczeństwo pracowników i kondycję finansową firmy, umożliwiającą jej przetrwanie. Ponadto panuje huśtawka nastrojów i niepewność otoczenia biznesu. Z jednej strony respondenci zgłaszają wyraźne wyhamowanie inwestycji, prywatnych i samorządowych i ograniczenia popytu. Z drugiej strony, po zniesieniu lockdownu w wielu branżach nastąpił powrót do względnej normalności i wzrost popytu.

W niektórych branżach ceny dostaw wzrosły (ze względu na braki i zamknięcia fabryk), w innych spadły, bo uległy zmniejszeniu zamówienia głównych odbiorców (np. branża motoryzacyjna). Niestety otoczenie instytucjonalne (rząd i administracja) nie stabilizuje rynków i gospodarki. Nieprzewidywalność decyzji administracyjnych i politycznych jawi się menedżerom jako jedno z podstawowych ryzyk działalności.

– W tym kontekście ciekawa jest ocena wartości tarcz antykryzysowych, która jest bardzo zróżnicowana, od ocen skrajnie negatywnych do bardzo pozytywnych. Wielu respondentów nie skorzystało z tego wsparcia – poza ograniczeniem wpłat na ZUS w początkowym okresie – albo z racji niespełnienia jakiegoś kryterium, albo z racji obaw o późniejsze kontrole – zwraca uwagę prof. Krzysztof Obłój z Akademii Leona Koźmińskiego.

Ekspert wskazuje na to, że wśród głosów krytycznych pojawiał się pogląd, że tarcze powinny być skierowane jedynie do branż najsilniej dotkniętych skutkami pandemii. – Jeden z respondentów zwrócił uwagę na uboczne skutki postępu cyfryzacyjnego, do którego administracja nie jest przygotowana. Jego zdaniem wielu przedsiębiorców nawet nie miało szansy wypełnić wniosku, a co dopiero złożyć go szybciej niż automaty wykonujące tysiące zgłoszeń na minutę. Wynikało to z tego, że kryterium oceny była tylko i wyłącznie kolejność zgłoszeń. Natomiast narzędziem do zgłaszania wniosków był formularz internetowy. Taka decyzja zaowocowała uruchomieniem oprogramowania automatyzującego proces wypełniania formularza. Efekt był taki, że w chwili rozpoczęcia przyjmowania zgłoszeń cyfrowe boty blokowały serwery urzędowe – opowiada profesor.

Nastroje pracowników – od mobilizacji do rezygnacji i pesymizmu

Nastroje pracowników są bardzo zróżnicowane. W niektórych firmach, zwłaszcza produkcyjnych, które wcześnie opanowały procedury bezpieczeństwa, nastroje są neutralne lub racjonalnie optymistyczne. Ale w większości firm dominuje poczucie napięcia i obawy.

– Skończył się okres adrenaliny, poczucia walki o firmę i pracowników, intensywnej komunikacji z pracownikami, dostosowywania funkcjonowania firmy do warunków pandemii. Przedłużający się stan zagrożenia i towarzyszącej mu mobilizacji odciska ślady na psychice liderów. Dla wielu menedżerów czas pandemii jest najtrudniejszym doświadczeniem w ich życiu zawodowym.

Praca staje się nudna i demotywująca – skutki pracy zdalnej

Część osób badanych wskazuje na atuty pracy zdalnej – elastyczność organizacji czasu pracy, możliwość swobodnego wyboru lokalizacji, wzrost sprawczości pracowników, uwolnionych od „pilnującego oka szefa” oraz od poczucia bycia ocenianym przez współpracowników, brak konieczności „udawania”, że się jest w pracy.

Równocześnie wielu badanych obawia się, że w dłuższym okresie praca zdalna będzie prowadzić do erozji więzi wewnątrzorganizacyjnych, spadku kreatywności i innowacyjności, osłabienia motywacji oraz ograniczenia możliwości uczenia się. Z jednej strony powtarzającym się w wypowiedziach wątkiem jest większa efektywność wykorzystania czasu pracy, w którego ramach nie ma już rozmów na korytarzu, wspólnych obiadów czy przerw kawowych. Z drugiej strony badani uważają, że w warunkach pracy zdalnej obieg informacji w firmach jest utrudniony, łatwiej o konflikty, a procesy decyzyjne wydłużają się.

– Z odpowiedzi ankietowanych wynika, że praca zdalna w dłuższej perspektywie przyniesie więcej złego niż dobrego. Wskazują, że nadzór i prowadzenie projektów bardzo się skomplikowały. Kreatywność pracowników spada, ponieważ jest ona zazwyczaj stymulowana w wyniku bezpośredniej wymiany myśli i emocji. A bez kreatywności praca staje się nudna i demotywująca – stwierdza prof. Obłój podsumowując opinie respondentów.

Poważnym problemem staje się utrzymanie więzi pracowników z organizacją. Zdalne formy kontaktu – telekonferencje, rozmowy telefoniczne – są jedynie niedoskonałym substytutem spotkania.

O badaniu

Badania opisują nowe działania podjęte przez firmy, kryteria podejmowania decyzji, ocenę systemu Tarcz Antykryzysowych, relacje z partnerami i pracownikami, nastroje w organizacji. Oceniana jest też praca zdalna, innowacje organizacyjne wprowadzone w firmach w związku z pandemią oraz plany na przyszłość. Pierwszy raport prezentował ocenę sytuacji firm w marcu, drugi w okresie kwietnia, trzeci w maju i na początku czerwca. W badaniu biorą udział menedżerowie i przedsiębiorcy, absolwenci programów Executive MBA prowadzonych w Akademii Leona Koźmińskiego, ankietowani także w trzech poprzednich turach projektu naukowego. W zespole badawczym pod kierunkiem prof. Krzysztofa Obłója są: dr hab. Mariola Ciszewska-Mlinarič, mgr Tadeusz Milancej i dr Piotr Wójcik z Akademii Leona Koźmińskiego oraz dr hab. Aleksandra Wąsowska z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Do 12 października otrzymaliśmy tylko 50 odpowiedzi. W pierwszej turze ponad 100, a w drugiej ponad 80, w trzeciej blisko 70, co już jest sygnałem stanu „ducha” respondentów. Próba nie jest reprezentatywna, ale pokazuje tendencje w przekroju wszystkich typów firm ze względu na wielkość, rodzaj działalności, zakres umiędzynarodowienia i handel w internecie, a wszystkie raporty po kolei razem pokazują, jak pandemia zmienia parametry i logikę działania rynku i firm – zaznacza prof. Krzysztof Obłój.