Niepewność Polaków doprowadzi do kryzysu w gospodarce

Ostrożne wydatki konsumentów, mniej inwestycji i wygasanie efektu programów takich jak 500+. A w konsekwencji poważne kłopoty gospodarcze. Eksperci z Akademii Leona Koźmińskiego w czarnych barwach malują prognozę dla Polski na 2017 i 2018 rok. – Polacy czują się niepewnie, a to negatywnie odbije się na sytuacji ekonomicznej kraju – podkreślają.

Zespół ekonomistów i socjologów z Akademii Leona Koźmińskiego publikuje wyniki analizy dotyczącej przyszłości polskiej gospodarki. Mówią jednym głosem: nie można prognozować sytuacji ekonomicznej kraju tylko na podstawie produktu krajowego brutto, a więc w oderwaniu od czynników społecznych. To nie daje pełnego obrazu.

Dlatego w Centrum Interdyscyplinarnym Akademii Leona Koźmińskiego stworzyli autorski wskaźnik. To dzięki niemu w grudniu 2015 roku jako jedyni przewidzieli pogorszenie sytuacji gospodarczo-społecznej w kraju. Wskaźnik pozwala ją zmierzyć na podstawie 45 parametrów, które opisują różne aspekty rozwoju. Są wśród nich nie tylko dane dotyczące eksportu, importu, PKB i wynagrodzeń, ale też informacje o wydatkach na edukację, ochronę zdrowia i te uwzględniające nastroje oraz oczekiwania Polaków.

Słowo klucz: NIEPEWNOŚĆ

„Niepewność” pojawia się w większości sfer badanych przez naukowców. – Wskazują na nią wszyscy uczestnicy życia gospodarczego: przedsiębiorcy, konsumenci, samorządy i państwo. W takich warunkach spada liczba i poziom inwestycji – mówi prof. Andrzej K. Koźmiński, ekonomista, który wraz z prof. Adamem Nogą, prof. Krzysztofem Zagórskim i mgr Katarzyną Piotrowską stworzyli wskaźnik ALK.

Prof. Koźmiński tłumaczy, że niepewność osłabia koniunkturę gospodarczą, a słaba koniunktura zwiększa niepewność. – To błędne koło może przerwać jeden z dwóch scenariuszy. Albo poprawią się nastroje i postawy społeczne, a co za tym idzie – poprawi się sytuacja realna. Albo odwrotnie – wyraźnie lepsza sytuacja realna poprawi nastroje i zredukuje niepewność. Chodzi tu zatem o swoiste sprzężenie czynników ekonomicznych i społecznych – uważa ekonomista.

Czym przejawia się owo sprzężenie? – Inwestycje publiczne, finansowane z pieniędzy krajowych i europejskich, są hamowane przez brak doświadczenia i kwalifikacji kadry urzędniczej, wymienionej po wyborach. Także spółki skarbu państwa potrzebują czasu na stabilizację po radykalnych ruchach kadrowych. Firmy prywatne wstrzymują inwestycje, bojąc się podniesienia podatków i opłat, a także zaostrzenia działań kontrolnych państwa. Z kolei samorządowcy skarżą się na niepewność m.in. w związku z reformą oświatową i jesiennymi wyborami. I wreszcie konsumenci skupiają się raczej na spłacaniu długów lub oszczędzaniu. Tu też działa niepewność – wyjaśnia prof. Andrzej K. Koźmiński.

Z kolei socjolog prof. Krzysztof Zagórski zaznacza: – Obserwujemy bardzo wyraźne symptomy niepewności społecznej, która zazwyczaj ma negatywny wpływ na zachowania ekonomiczne. Dzieje się tak mimo pozytywnego obrazu, który jest jeszcze kształtowany przez obiektywne wskaźniki gospodarcze i społeczne. Znacznemu pogorszeniu uległy zarówno odczucia, jak i przewidywania konsumentów co do wielu aspektów sytuacji społecznej oraz warunków życia.

500+ nie pomoże?

Konsumpcję po wyborach z końca 2015 roku miał poprawić wielki rządowy program socjalny 500+. Liderzy polityczni Prawa i Sprawiedliwości podkreślali, że pieniądze wypłacane na każde kolejne urodzone dziecko, począwszy od drugiego, to nie tylko zapomoga, ale przede wszystkim inwestycja społeczna. Chodziło o to, że uzyskane od państwa pieniądze rodziny będą wydawać, co stanie się impulsem rozwojowym dla gospodarki.

– Taki efekt jest możliwy raczej tylko na krótką metę – tłumaczy jednak prof. Krzysztof Zagórski. – Dynamizujący konsumpcję efekt programu 500+, podniesienie płacy minimalnej i innych programów socjalnych, a przede wszystkim zmniejszenie bezrobocia będą miały z natury rzeczy charakter gasnący w kolejnych latach, a dalsza ekspansja w sferze socjalnej wydaje się niemożliwa. W powiązaniu ze sporami politycznymi i rozbudzonymi nadziejami może to doprowadzić do pogorszenia nastrojów społecznych, a szczególnie oczekiwań wobec przyszłości – przewiduje ekspert.

Trafione prognozy

Ostrzeżeń, jakie wynikają z tych analiz, warto słuchać tym uważniej, że badacze z Akademii Leona Koźmińskiego już od miesięcy celnie przepowiadali możliwe pogorszenie sytuacji ekonomiczno-społecznej Polski.

– W lipcu 2016 roku ostrzegaliśmy, że pod koniec roku może nastąpić zachwianie równowagi społeczno-ekonomicznej – komentuje ekonomista prof. Adam Noga. – Teraz widać, że prognozy były trafne, a kolejne rysują się niestety nadal w ciemnych kolorach. Konieczne jest pragmatyczne podejście. Trzeba poszukać możliwości zwiększenia mocy najważniejszych silników rozwoju: inwestycji, konsumpcji inwestycyjnej i eksportu w warunkach silnie rozbudzonych nadziei i oczekiwań społecznych. Politycy muszą zrezygnować z emocjonalnych i ideologicznych obciążeń – podsumowuje ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego.

Jak oceniają uczeni pracujący pod kierunkiem prof. Andrzeja K. Koźmińskiego, wejście w okres pogorszenia koniunktury jest bardzo prawdopodobne. Kłopoty gospodarcze Polski mają się rozpocząć już w 2017 roku.

Tekst prezentuje wyniki badań naukowych, które popularyzujemy w ramach działań PR dla uczelni. To przykład, jak popularyzować nauki humanistyczno-społeczne oraz jak popularyzować granty naukowe.